O szamponie z korzenia mydlnicy lekarskiej wspominałam już podczas trwania Tygodnia innego niż wszystkie. Ziółko bardzo przypadło mi do gustu, często do niego wracam i sporo eksperymentuję. Dziś chciałabym powiedzieć Wam o nim coś więcej.
Mydlnica lekarska (Saponaria officinalis L.) to wieloletnia bylina o wielu zastosowaniach. Działa leczniczo (wykrztuśnie, żółciopędnie, pomaga obniżać cholesterol, wspomaga wchłanianie wapnia i żelaza), pełnio funkcję ozdobną i oczywiście kosmetyczną. Mydlnica zwiera 5% saponin, to właśnie one pozwalają nam używać rośliny jako szamponu. 

Aby samodzielnie wykonać szampon z mydlnicy musimy zaopatrzyć się w jej suszony korzeń. Roślinę można zebrać samodzielnie lub odwiedzić najbliższy sklep zielarski lub aptekę (np. doz.pl). Za 50 g suszonego korzenia zapłacimy ok 3 zł. Jedno opakowanie powinno starczyć na 4-5 użyć. Szampon przygotowujemy zawsze bezpośrednio przed użyciem, ale spokojnie, nie jest to wcale trudne, ani czasochłonne.

SZAMPON Z MYDLNICY
 (WERSJA PODSTAWOWA)
2 łyżki suszonego korzenia mydlnicy
200 ml wrzątku

2 łyżki mydlnicy zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na ok. 15 minut. Napar odcedzamy i przelewamy do buteleczki po szamponie tak, żeby w buteleczce zostało trochę wolnego miejsca. Włosy moczymy ciepłą wodą, mocno wstrząsamy buteleczką (wtedy mamy szansę na odrobinę piany) i polewamy skórę głowy szamponem, dokładnie masujemy miejsce po miejscu. Włosy spłukujemy czystą wodą, możemy nałożyć też odżywkę.



Włosy po takim szamponie są dobrze oczyszczone (moje przetłuszczają się naprawdę szybko, więc wiem co mówię), bardzo zyskują na objętości (u mnie efekt utrzymuje się przez kilka dni), łatwo się rozczesują. Jeśli jednak potrzebujecie silniejszego oczyszczenia lub wręcz przeciwnie, wasze włosy potrzebują nawilżenia, polecam Wam dwie rozbudowane wersje szamponu.

SZAMPON Z MYDLNICY
 (WERSJA OCZYSZCZAJĄCA)
2 łyżki suszonego korzenia mydlnicy
200 ml wrzątku
łyżeczka zielonej glinki

Szampon przygotowujemy tak samo jak wersję podstawową, przed przelaniem do buteleczki dodajemy łyżeczkę glinki. Włosy po takim szamponie są bardzo dobrze oczyszczone, po myciu chętnie przyjmą odżywkę. Zanim wyschną, mogą wydawać się sztywne, ale po wysuszeniu wszystko wraca do normy, są tak samo puszyste jak po szamponie w wersji podstawowej.


SZAMPON Z MYDLNICY
 (WERSJA NAWILŻAJĄCA)
2 łyżki suszonego korzenia mydlnicy
200 ml wrzątku
4 łyżki żelu lnianego
kilka kropelek oliwy z oliwek
kilka kropelek olejku eterycznego rozmarynowego 
(lub innego ulubionego)

Szampon przygotowujemy tak samo jak poprzednie, przed przelaniem naparu do butelki dodajemy pozostałe składniki. Ta wzbogacona wersja łagodnie myje i odżywia włosy. Moje loki po myciu nie wymagały już użycia odżywki ani żelu lnianego jako stylizatora. Ten szampon bardzo ładnie pachnie, jeśli ktoś nie przepada za zapachem mydlnicy, może śmiało maskować go rozmarynem, który dodatkowo bardzo dobrze wpłynie na stan włosów.

Gorąco polecam Wam takie szampony z mydlnicy, każdej głowie dobrze zrobi odpoczynek od detergentów. Ja stosowałam podobne nawet trzy mycia z rzędu i nigdy nie zaobserwowałam niepożądanych skutków. 
P.S. Jeśli ktoś chciałby poczytać trochę więcej o eksperymencie Tydzień inny niż wszystkie, może zajrzeć do najnowszego numeru (8/2013) magazynu Wróżka 😀

22 komentarze

  1. eko kosmetyki Reply

    Czy oprócz tego, że szampon jest w 100% naturalny to ma jakieś inne zalety. Zastanawiam się czy jak bym umyła głowę samą wodą czy efekt nie był by taki sam ;p może ten szampon działa trochę na zasadzie placebo?

    • Zielona wśród ludzi Reply

      Polecam spróbować i przekonać się na własnej skórze:)

    • Anastasia Reply

      dokładnie:) zawsze warto samemu spróbować czy podpasuje Ci 😉 jak nie to nie.

    • Anonimowy Reply

      Jeśli same świeże liście mydlnicy potrafią zmyć całkowicie olej z dłoni to domyślam się że korzeń ma mocniejsze działanie 🙂

    • euforia93 Reply

      Ja dzisiaj zrobiłam próbe i nie jestem zadowolona… włosy mam niedomyte, przyklapnięte . Poprostu tłustawe szczególnie na czubku głowy… zrobie jeszcze jedną próbe jutro, jakos bardziej sie postaram i jak będzie to samo to rezygnuje…

    • Zielona wśród ludzi Reply

      Może za słabo masowałaś skórę głowy? Mi się nigdy nie zdarzyło nie domyć włosów mydlnicą.

  2. Pamiętam mój pierwszy szampon z mydlnicy… Nie zapomnę do końca życia tego, jak bardzo się dziwiłam, że mimo wszystko nie jestem pewna, czy głowa się myje z zanieczyszczeń, czy nie, testowanie mydlnicy na długość utrzymywania świeżości etc 🙂
    Moje włosy ostatnio przeżywają przez upały kryzys, ale jak się ochłodzi, to może znowu wrócę do delikatnego mycia skalpu tą metodą:)
    PS. Myślę, że jeśli pisałaś o braku możliwości odwiedzenia Rysów w tym roku ze względu na kondycję, to pamiętaj, że zawsze się łątwiej na nie wchodzi od strony słowackiej 🙂 Polska trasa jest o wiele cięższa. Jeśli zaś z braku czasu, to ja to rozumiem. Też chciałam wejść na sam czubek Rysów, ale niestety czas pozwolił tylko na odwiedzenie Czarnego Stawu… 🙁

    • Zielona wśród ludzi Reply

      O tak. MI też upały dają się we znaki. Bez dużej ilości żelu lnianego nawet nie mam co wychodzić z domu.

  3. Ciekawe jak będzie działał na osoby z problemami skóry głowy?

  4. Athoualia Reply

    Czytuję Wróżkę, mają dużo interesujących artykułów (w tym ten). Muszę zastosować w końcu szampon z mydlnicy, bo mam tak podniszczoną skórę głowy, że szkoda gadać…

  5. Odkryłam mydlnicę całkiem niedawno. Zmobilizował mnie do tego trądzik i łojotokowe zapalenie skóry u mojego syna. Dermatolog leczyła go Demelium i locacidem. Efekty były żałosne. Żadnej poprawy, ba, nawet nastąpiło pogorszenie. Zastosowałam mydlnicę do przemywania chorej skóry na twarzy i na głowie dwa razy dziennie. Efekty były widoczne już po kilku dniach. Łojotok znacznie się zmniejszył, trądzik w tej chwili występuje w wersji szczątkowej, twarz się nie świeci. Zawsze wiedziałam, że ludowe sposoby są najlepsze i najtańsze. Naprawdę warto wypróbować. Jeśli chodzi o mycie głowy szamponem z mydlnicy, to u osób z silnie przetłuszczającymi się włosami jak u mnie, nie zadziałał od razu. Pierwsze dni miałam wrażenie niedomycia. Dopiero po kilku dniach skóra się uspokoiła i zaczęła produkować mniejszą ilość sebum.

  6. (monstre) Reply

    Korci mnie wypróbowanie takiego szamponu w wersji nawilżającej. Gdzie kupiłaś mydnicę? W moim mieście nie ma chyba żadnych sklepów zielarskich, ale może jeśli nie znajdę na miejscu, to poszukam przez Internet.

    Dopiero odkryłam Twojego bloga, ale muszę stwierdzić, że spędzę trochę czasu na przeszperaniu Twoich receptur i innych ciekawych wpisów.

    • Zielona wśród ludzi Reply

      Ja mydlnicę kupuję na doz.pl

      Mam nadzieję, że znajdziesz to jakieś ciekawe informacje:)

  7. Czy ktoś próbował tego wywary na więcej niż jeden raz. Chodzi mi o to jak długo może stać taki produkt?

    • Zielona wśród ludzi Reply

      Szampon z mydlnicy należy za każdym razem przygotowywać na świeżo.

  8. Korzeń mydlnicy (Saponariae radix) powinno się macerować, czyli zalewać zimną wodą. Tak przygotowany uwolni więcej związków pianotworczych

    • Zielona wśród ludzi Reply

      To ciekawe. Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. Jak długo należy go macerować?

    • To prawda. Przed przyrządzeniem należy drobno posiekane kłącze (suszone czy świeże) kilka godzin wymoczyć w wodzie i wraz z nią po tym czasie zagotować przez 5-10 min. Wówczas do roztworu dostanie się więcej saponin. Jeśli ktoś myje włosy rano, mydlnicę "nastawiamy" przed snem, jeśli wieczorem to np. po powrocie z pracy. Maceracja ok. 5 godzin w zupełności wystarczy. Pozdrawiam

  9. JaTezTakMowilam Reply

    Jestem zachwycona efektem. Zrobiłam szampon pierwszy raz, 2 łyżki mydlnicy, 1 łyżka siemienia lnianego i 1 łyżka kwiatu lipy. Włosy domyte, czyste i sypkie. Dziś mija 4 dzień a włosy wciąż są świeże. Takiego efektu nie dał nigdy żaden drogeryjny szampon. I ta radość z gotowania własnego szamponu 🙂 jestem przezadowolona. Dziękuję za odkrycie mydlnicy!

Write A Comment

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.